Stowarzyszenie kibiców Lechii Gdańsk

15 sierpnia rano w Krakowie pojawiła się grupa dzieci z domu dziecka w Gdańsku. Na wakacje w Krakowie udali się w ramach powszechnie znanej już inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków i Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy” - wymiany dzieci. Przygotowano dla nich w Krakowie wiele atrakcji.

Grupa dzieci

Sobota

Rano na dworcu na przybyszy czekali przedstawiciele SKWK. Po przybyciu dzieci zjadły śniadanie i udały się do miejsca swojego zakwaterowania. Potem nastąpił czas na regenerację sił po podróży. Po południu wszyscy udali się na wspólny obiad. Następnie w zaprzyjaźnionej lodziarni dzieciaki zjadły przepyszny lodowy deser. Jako, że tego samego dnia, w Sosnowcu, Wisła grała z Bełchatowem, to młodych Lechistów nie mogło zabraknąć na tym spotkaniu. Dumnie paradowały po trybunie krytej w barwach Lechii. A jako że piłkarze też się postarali, to wszyscy wrócili w dobrych humorach busem do Krakowa. Przed nimi wszak kolejny dzień wrażeń.

Niedziela

W niedziela dzień znowu rozpoczął się od wspólnego śniadania. Następnie Plantami udano się w kierunku Wisły, aby udać się w lot balonem. Kiedy przyszła kolej na naszą grupę, 12 osób udało się w przestworza.  Po lądowaniu nastąpił dalszy ciąg przygód. Tym razem niezawodnym środkiem transportu okazała się komunikacja miejska. Cel podróży: Aqua Park. Przed wejściem na teren obiektu obowiązkowo odbyto szkolenie :). Na miejscu wodnym zabawom nie było końca. Jako że zabawy okazały się męczące, trzeba było się posilić. Miejscem obiadowym została restauracja KFC na ulicy Floriańskiej. Nie ma co ukrywać że posiłek posmakował Naszym Gościom, a i słynna dolewka robiła furorę. Po obiedzie nastąpił czas wolny, po którym udano się na mszę do kościoła oo. Dominikanów, na godzinę 19.

Dziebi podczas zwiedzania

Oczywiście wiele z naszych inicjatyw nie zostało by wykonanych gdyby nie pomoc życzliwych ludzi.
Z tego miejsca chcielibyśmy bardzo podziękować:
Pani Katarzynie Polowiec i firmie HiFlyer
obsłudze i dyrekcji Aqua Park Kraków
personelowi KFC przy ulicy Floriańskiej..

Poniedziałek

Po śniadaniu grupa dzieci wraz z opiekunami i członkami SKWK udała się w kierunku Wadowic. Po przejechaniu drogi w miłej atmosferze i przy głośnej muzyce, dotarliśmy do celu podróży. Tam czekali na nas nasi przyjaciele z grupy Urodzeni Wiślacy. Razem z nimi obraliśmy kierunek na Urząd Miasta i Gminy Wadowice, gdzie można było posłuchać ciekawego wykładu na różnorakie tematy. Niektórzy w pewnym momencie popłakali się ze śmiechu. Po poznaniu tajników życia gminy przyszedł czas na podarunki, które otrzymały dzieciaki, od wadowickiego Urzędu Miasta. Po sesji przyszedł czas na odwiedzenie muzeum w którym zaprezentowano nam, jak wyglądało życie w Wadowicach w czasach młodości Karola Wojtyły, a więc w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku. Można było zobaczyć stare świadectwa szkolne, gazety czy witryny sklepowe. Całość wystroju była stylizowana na tamte czasy. Najlepszym tego przykładem był pokój wraz z garderobą sprzed osiemdziesięciu lat. Nie mogła nas też zabraknąć w wadowickim kościele. Kolejnym etapem podróży był przepyszny obiad, który zjedliśmy w najlepszej wadowickiej restauracji. Potem nasza mała kolumna obrała kierunek na Park Miniatur. Przedstawione są tam budowle takie jak choćby Koloseum, Łuk Triumfalny czy zamek w Malborku w dwudziestokrotnym   pomniejszeniu. Oprócz budowli obejrzeliśmy film „Morska Przygoda”. Była to animacja komputerowa w czwartym wymiarze. Zgodnie z reklamą wielu telewizorów, naprawdę  znaleźliśmy się w samym środku akcji:) Później przyszła pora na szereg atrakcji, a najbardziej niezapomniany z pewnością pozostanie Pirat, a więc łódź piracka wznosząca się na wysokość. Dobra zabawa udzielała się wszystkim, nie tylko dzieciakom. Nam podobało się na tym statku bardzo. Ostatnim etapem była przepyszna kolacja połączona z wybornymi kremówkami papieskimi. Następnie udaliśmy się w podróż powrotną do Krakowa.

Słowa wielkiego uznania jak ogromne podziękowania należą się członkom grupy Urodzeni Wiślacy, którzy cały dzień zorganizowali po prostu wspaniale. Wielkie Dzieki!!!

Wtorek

Dzieci

Czwarty dzień wymiany rozpoczął się od tradycyjnego śniadania. Po nim grupa dzieci została podzielona na dwie podgrupy. Jedna z nich udała się na Wawel, aby za pomocą audiobooków zwiedzić Katedrę i Dzwon Zygmunta. Druga zaś w składzie kilku dziewczyn udała się do zaprzyjaźnionego zakładu fryzjerskiego. Obie grupy spotkały się w godzinach około południowych z naszymi kolejnymi gośćmi- dziećmi przebywającymi na obozie w Zakopanem pod opieką Lwów Północy. Przybyły one do Krakowa,  aby rozegrać mecz z dziećmi z Sieborowic. Przed meczem w popularnym okrąglaku doszło do spotkania dzieci z piłkarzami Wisły Kraków.



Na pewno ta inicjatywa przypadła do gustu dzieciakom, które były wyraźnie pozytywnie oszołomione spotkaniem z piłkarzami Naszego Klubu. Było naprawdę ciekawie! Potem nastał czas na mecz, który odbył się na bocznym boisku. Górą okazały się dzieciaki z Sieborowic, które ograły drużynę Lwów Północy. Potem nastąpił czas na obiad, deser i wyjazd na ognisko do Sieborowic. Na miejscu niektóre dzieci mogły pierwszy raz w życiu przejechać się na motorze z rasowymi motocyklistami. Po zjedzeniu kiełbasek, rozmowach przy ognisku nadszedł czas rozstania. Grupa z kolonii udała się do hotelu, a piłkarze wrócili do Zakopanego. Był to kolejny udany dzień.
 

Kolejny raz chcemy podziękować życzliwym nam osobom:
-Pani Dorocie – właścicielce salonu fryzjerskiego
-Obsłudze Zamku na Wawelu, za pomoc w zwiedzaniu Katedry

Środa

Dzisiejszy dzień był nieco spokojniejszy. Atmosfera spokoju była bardzo potrzebna w tej bogatej w różnorodne atrakcje wizycie w Krakowie.
Po wczorajszym ognisku w Sieborowicach nasi goście zjedli śniadanie nieco później niż zwykle. O 10 udaliśmy się do Wieliczki, by zwiedzić najstarszą na świecie kopalnię, a mianowicie „Kopalnię Soli”. Niektórzy z naszych gości mieli już wcześniej okazję zwiedzać kopalnię, mimo to wszyscy bez wyjątku byli bardzo zadowoleni. Nie obyło się bez licznych zdjęć i kilku humorystycznych sytuacji sprowokowanych przez naszego przewodnika. Dla sympatyków Wisły Kraków ciekawostką może być fakt, że naszym przewodnikiem był pan Dariusz Cholewa, który 40 lat temu należał do sekcji bokserskiej klubu Wisła Kraków. Wśród licznych opowieści pana przewodnika była i ta, która tłumaczyła powiedzenie „zjeść z kimś beczkę soli”. Ciekawe czy ktoś z was wie ile lat potrzeba by zjeść beczkę soli a tym samym kogoś naprawdę poznać?
Zwiedzanie skończyliśmy o 13.30 po czym ugoszczeni zostaliśmy pysznym obiadem w pobliskiej restauracji „Kmita”. Pełni wrażeń i z pełnymi brzuchami wróciliśmy do Krakowa. Wolny  czas dzisiejszego popołudnia goście przeznaczyli na kupowanie pamiątek, wysłanie kartek oraz spacer po krakowskim rynku.

Modelki

Czwartek

To był dzień pełen wrażeń…. Zacznijmy od początku…

Pobudka 5.45
Śniadanko 6.00
Wyjazd do Zakopanego 6.30

Bezpieczeństwo i spokojną podróż do Zakopanego zapewniała nam pewna zaprzyjaźniona firma transportowa. Podczas podróży żadne z dzieciaków nie dotrzymywało mi towarzystwa, bo było w objęciach Morfeusza!!
O 8.00 rano dotarliśmy na miejsce, do Doliny Kościeliska zabrała nas tam Pani Alicja,  która jest miłośniczką górskich wędrówek. Każde z podopiecznych było wyposażone w dobry humor i chęć przemierzenia trudnej, dalekiej, pieszej wędrówki, tylko „Ż” wyłamał się twierdząc że ma nadwyrężony musculus quadriceps femoris ;)!!!
Pani Alicja była naszym przewodnikiem. Krajobraz Naszych Gór zapierał dech w piersiach, każdy z nas mógł w tym czasie zmierzy swoje siły i przede wszystkim „odpocząć”.
Wędrowaliśmy po górach, dolinach, aż doszliśmy do Jaskini Mroźnej, która mrozi nie tylko temperaturą (6 C w środku), ale również tajemniczością i trudnością trasy, bo długość jaskini to 480m i w różnych pozycjach należało ja pokonać.
Swój upust emocji, sił daliśmy w Schronisku Ornak, tam naładowaliśmy „ baterie” na drogę powrotną. Dzieci nie opuszczał dobry humor, nawet podczas marszu dosyć szybkim tempem. Zobaczyliśmy w oddali nie owieczkę, nie kozicę ale …NIEDŹWIEDZIA- to był widok, wzbudził zainteresowanie wszystkich turystów, na szczęście był daleko od nas !!!
Głodni, zmęczeni poszliśmy na pyszny, typowo góralski, obiad na Krupówki.
Mając czas wolny dzieciaki buszowały po Krupówkach, i, co najciekawsze, były takie odważne, że zrobiły sobie fotkę z „góralskim wężem” grrr…


Wąż

„Ż” z „I” rozpieszczali nas na wszystkie strony: robili fotki , żartowali, kupili pyszne lody i czas było wracać na krakowskie przedmieście.
Kolację - przepyszną pizzę zagwarantowała nam Pizzeria Dragon J zjedliśmy ją w hotelowym zaciszu, pojawienie się „M” wzbudziło emocje bo…zabrał 7 dzieci na Kopiec Kościuszki , widoki oświetlonego miasta w półmroku, długo zostanie w pamięci naszych kochanych, śmiesznych, pozytywnie zakręconych dzieci.

Piątek

To był dzień, w którym każdy robił co chciał …
Nasi goście z Gdańska mieli czas wolny dla siebie, ale oczywiście nie zapomnieliśmy ich ugościć  na obiedzie w Pizza Hut w Galerii  Kazimierz.
Spacerowali po Kazimierzu, kupowali pamiątki, wysyłali pocztówki do przyjaciół, rodzin.
Spotkaliśmy się wspólnie na kolacji u pani Kasi, każdy wiedział , że to już nasz ostatni wspólny posiłek….
Dzieci chciały nam się w jakiś sposób odwdzięczyć, zrobiły bardzo twórcze podziękowania w których zawarły szczere, ciepłe i serdeczne wypowiedzi., w bardziej humorystyczny sposób napisały pamiętnik, w którym opisany jest każdy dzień pobytu, widziany oczami dziecka, nie zabrakło wierszyków , które mogą rozśmieszyć niejednego ponuraka!!! BRAWO KOCHANI!

Kilka słów ode mnie…
Ta przygoda zaczęła się już w Gdańsku, gdy byłam na wymianie z moimi podopiecznymi. Ludzi, którzy zapewnili nam bezpieczeństwo, zorganizowali posiłek, atrakcje, poświęcili wolny czas , mogę nazwać PROMETEUSZAMI LUDZKICH SERC…
Pracując na co dzień z dziećmi, które zaznały tyle zła od świata dorosłych, ta akcja niejednemu wychowankowi domu dziecka uświadomiła, że nie każdy dorosły to człowiek zły… takie akcje dają im nadzieję na lepsze jutro …
Bo „każda, nawet najmniejsza kałuża odbija skrawek nieba” (przysłowie litewskie )

Karolina Młynek - wychowawca Domu Dziecka w Sieborowicach.

 

Stowarzyszenie Kibiców „Lwy Północy” oraz Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków w okresie wakacyjnym wspólnie realizują akcję wymiany dzieci z domów dziecka. Oba stowarzyszenia na terenie swych miast opiekują się tego typu placówkami.

Do Gdańska przyjechało 10 wychowanków z domu dziecka z Krakowa wraz z opiekunami.


Dzieci zostały zakwaterowane w nowo wyremontowanych pomieszczeniach Domu Dziecka na gdańskiej Oruni.

Czwartek, 16 lipca

Ok. godz. 12 przyjeżdża spóźniony pociąg z Krakowa, przedstawiciele Lwów przywożą dzieci na miejsce zakwaterowania. Po krótkim odpoczynku i rozpakowaniu bagaży dzieci pojechały busami do zaprzyjaźnionej z kibicami Lechii pizzerii Parma na Siedlcach i zjadły tam spaghetti. Za namową dzieciaków zmieniamy plan pobytu i korzystając z wyśmienitej słonecznej pogody jedziemy na plażę do Brzeźna. Krakowskie dzieci opalają się tam i pływają w morzu pod czujnym okiem ratowników, po czym wracają na kolację na Orunię.


Piątek, 17 lipca

Kibice Lechii spotykają się rano z dziećmi w centrum miasta i wspólnie zwiedzamy gdańskie Główne Miasto (potocznie zwane Starym): najpierw spacer wśród największych gdańskich zabytków ul. Długiej i Długiego Targu, potem Długiem Pobrzeżem do ul. Mariackiej. W Kościele Mariackim wchodzimy na jego wieżę z której rozciąga się piękna panorama grodu nad Motławą. Potem do Targu Rybnego, następnie na pocztę by wysłać widokówki do Krakowa, po czym obok Wielkiego Młyna na faktycznym Starym Mieście idziemy w kierunku Stoczni. Na koniec tour de Gdańsk idziemy na historyczne tereny Stoczni Gdańskiej pod Pomnik Poległych Stoczniowców (tzw. Trzy Krzyże).

Następnie zmierzamy na obiad ponownie do Parmy, ale tym razem na pizzę.

O 17 na Dolnym Mieście czeka kolejna atrakcja na wychowanków SKWK – z przystani na Żabim Kruku dzieci wraz z Polskim Klubem Przygody wypływają smoczymi łodziami na ekspedycję Motławą. Młodzi przez ponad godzinę dzielnie wiosłują i oglądają Gdańsk od strony wody, co jest atrakcją niezwykle rzadką nawet dla mieszkańców Gdańska. Zmęczeni, ale zadowoleni wracamy na kolację do kwatery na Oruni.

Sobota, 18 lipca 

W sobotni poranek dzieci wraz z opiekunami i kibicami Lechii z „Lwów Północy” wyjeżdżają na wycieczkę do Malborka. W samym Malborku zwiedzają przez ponad dwie godziny z przewodnikiem największy nizinny zamek Europy. Po intensywnym zwiedzaniu młodzi Wiślacy zostają zaproszeni na obiad do pizzerii „Euro” prowadzonej przez kibica Lechii z Malborka. Po powrocie do Gdańska starcza nam czasu by spędzić trochę czasu na plażowaniu – dzieci kąpią się w morzu na wysokości Jelitkowa oraz oglądają plażową wystawę budowli z piasku. 

Niedziela, 19 lipca 

Kolejny dzień to wycieczka tramwajem wodnym, który kursuje na trasie Gdańsk-Hel. Cała grupa spędza dzień na Półwyspie Helskim, gdzie oprócz wypoczynku na plaży, podopieczni SKWK oglądają foki mieszkające w helskim fokarium. Następnie dzieciaki wykąpały się w Morzu, a dzięki ich pomocy kąpieli zaznała również jedna z opiekunek ;). Podczas rejsu powrotnego statkiem podróżują także młodzi piłkarze Czarnych Jasło, którym młodzi Wiślacy dają wyraźnie odczuć, że żywią ku nim mieszane uczucia. 

Poniedziałek, 20 lipca 

Następny dzień to kolejne atrakcje przygotowane dla naszych młodych gości z Krakowa. Rano udajemy się wspólnie na Kaszuby do miejscowości Szymbark, gdzie znajduje się muzeum na świeżym powietrzu w którym jest sporo osobliwości typu najdłuższa deska świata, dom stojący do góry nogami, rekonstrukcja bunkra partyzantów z Gryfa Pomorskiego, gdzie jest prezentacja nalotu w ciemności, czy przeniesiona z Syberii chata Sybiraka. Dzieci wszystko zwiedzają z przewodnikiem, otrzymują od Lechistów także skromne miejscowe upominki. Potem jedziemy na wieżę widokową na szczycie wzgórza Wieżyca, skąd rozchodzi się najpiękniejszy widok na Szwajcarię Kaszubską. Następnie przemieszczamy się do Kościerzyny, gdzie zwiedzamy Muzeum Kolei ze starymi parowozami. W Kościerzynie dzieciaki jedzą obiad.

Po obiedzie jedziemy do miejscowości Wiele na skraju Borów Tucholskich, gdzie w okolicznym jeziorze dzieciaki chlapią się w wodzie przez przeszło godzinę. Następnie cała ekipa udaje się do leśniczówki w której spędzamy czas przy ognisku zajadając się kiełbaskami. Zjeżdżamy na bazę wieczorem i przed snem rytualnie zajadamy się budyniem.

Wtorek 21 lipca:

Wtorek rozpoczął się dla dzieciaków od wizyty w ukochanym miejscu każdego gdańskiego kibica, czyli na stadionie Lechii przy ulicy Traugutta 29. Podopieczni oglądają trening biało-zielonych, by po zakończonych zajęciach wcielić się w rolę łowców autografów, robiąc przy tym pamiątkowe zdjęcia. Nie zawiedli również przedstawiciele klubu, którzy podarowali dzieciom serię prezentów z klubowym emblematem (podkładki, segregatory, plakaty oraz inne drobne upominki), dzięki czemu wizyta na T29 jeszcze bardziej zapadnie w ich pamięci. Następnym punktem dnia była wizyta w latarni w Nowym Porcie. Podopieczni mieli okazję z bliska zobaczyć, jak wygląda ten niezwykle ważny obiekt. Kolejnym punktem dnia było plażowanie wraz z kąpielami w Morzu oraz wspólnym wrzucaniem siebie i opiekunów. Na plażę dostarczony zostaje obiad z „Baru na Wzgórzu”, mieszczącego się na Suchaninie (podziękowania dla właściciela). Ukoronowaniem dnia pełnego wrażeń było sprezentowanie dzieciom koszulek przez sklep „Lechista”, mieszczący się w Pasażu Królewskim – duże podziękowania dla właścicieli.


Środa 22 lipca:

Dzień ten był wolnym od zwiedzania. Dzieci bardzo chciały poświecić go na plażowanie i tak też się stało. Celem głównym ostatniego dnia wypoczynku w Gdańsku (przynajmniej według planów, ale o tym w dalszej części ;) ) było opalanie, by po powrocie do Krakowa móc „świecić” brązową skórą. Nie obyło się również bez standardowego punktu wizyt na plaży, czyli wzajemnego wrzucania do wody. Nie upiekło się również opiekunom, którzy zaznali nieplanowanych kąpieli. Podobnie, jak dzień wcześniej dzieci spożywają obiad z „Baru na Wzgórzu” z gdańskiego Suchanina (nieustające podziękowania). Wieczorem nastał czas pożegnań. Nie obyło się również bez tortu. Gdy dzieciom kręciła się łza w oku z myślą o rychłym powrocie do Krakowa nastąpiła niespodzianka, której nie mogli przewidzieć nawet w najlepszych snach. Na podopiecznych czekał jeden dzień ekstra, w którym dzieci czekała mega atrakcja. Radości, która zagościła z tego powodu na twarzach młodych krakowian nie da się opisać słowami...

Czwartek 23 lipca:

Ową mega atrakcją była wizyta w parku linowym w Rutkach. Dzieci przez kilka godzin mogły sprawdzić swoje siły oraz poddać się do woli harcom i swawolom. Zabawnym elementem były zjazdy linowe nad jeziorem, kiedy to okazało się, iż lina, która służyła jednej z opiekunek była zbyt luźno zamocowana, co skończyło się przymusową kąpielą ;). Kolejnym punktem dnia była piesza wycieczka do Żukowa. Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy i zakończyć się musiała wizyta dzieci w Gdańsku. Pożegnanie było bardzo czułe i łzom nie było końca. Jak mogliśmy usłyszeć z ust młodych krakowian, był to dla nich pierwszy wyjazd tak bogaty w emocje. Na zakończenie padła obietnica spotkania w przyszłości i mamy nadzieję, że tak też się stanie, jak i też jesteśmy przekonani, że nawiązały się przyjaźnie, które przetrwają wiele lat.


  • Zmiana lokalizacji sklepu

    Od początku listopada zmieniła się lokalizacja Oficjalnego Sklepu Kibiców Lechii Gdańsk. Od teraz znajdziecie nas 20 metrów dalej - Podwale Staromiejskie 93.
    Nowy sklep, nowe możliwości, nowe marki! Zapraszamy!

  • Sklep internetowy Lwów Północy

    Zapraszamy na zakupu do nowego sklepu internetowego Lwów Północy http://sklep.lwypolnocy.pl


Jest nam niezmiernie miło poinformowac, iż akcja letniej wymiany dzieci, którą nadzorowały Lwy Północy oraz Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków spotkała się z pozytywnym oddźwiękiem medialnym.

Przedstawiciele stowarzyszenia zrzeszającego naszych braci z Krakowa zostało zaproszone do "Radia Kraków", gdzie przedstawili ową szczytną inicjatywę.
Również przedstawiciele prasy zainteresowali się tematem. W "Gazecie Krakowskiej" ukazał się artykuł, którego skan możecie zobaczyc poniżej:


Minęło kilka tygodni od wizyty podopiecznych SKWK nad morzem a już dzieci z Gdańska mogły pojechać z rewizytą do Krakowa. Przypominamy, że wizyta ta jest kontynuacją wakacyjnej wymiany dzieci z domów dziecka pomiędzy Gdańskiem a Krakowem - pomiędzy Lwami Północy a SKWK.

O wizycie dzieci z Krakowa już pisaliśmy na naszej stronie. Oto co czekało na naszych podopiecznych w Krakowie.

 

Przeczytaj relację na www.wisla.krakow.pl oraz na stronie SKWK